Regulatorzy

Regulatorzy Małe miasteczko stanu Maine zostaje nawiedzone przez tytułowych Regulatorów. Gazeciarz rozwozi gazety swoim klientom, a mlekosz swoim. Pogoda jest wspaniała, słońce świeci. Ulica Topolowa zastaje swoich mieszkańców w zdrowiu, wychodzą z domów mieszkańcy. Nagle na ulicę wjeżdża kilka dziwnych furgonetek, które prowadzą bohaterowie popularnych kreskówek. I w tym momencie, kiedy jeden chłopiec orientuje się, że coś jest z kierowcami nie tak, zaczyna się potworny ostrzał dzielnicy. Kule padają wszędzie, giną ludzie, a okna domów rozsypują się w drobny mak. Horror. Grupka pozostałych przy życiu mieszkańców chowa się w jednym domu. Nie wiedzą, co robić, nie mogą się nigdzie dodzwonić, i pozostaje im czekanie. Furgonetki stoją na ulicy i czekają tylko aż ktoś wychyli głowę przez okno. Giną kolejni ludzie. W międzyczasie poznajemy autystycznego bohatera książki, który jest sprawcą całego tego zamieszania. Jego opiekunka nie wie jeszcze, że on będąc opanowanym przez ducha, urządza sąsiadom najgorszy koszmar w życiu. Jednak to dopiero początek problemów, jakie ma na głowie, kiedy prawda wychodzi na jaw.